|
Spis treści
* * * Minęło prawie dwa tygodnie odkąd opustoszało Sanktuarium. Lublin Pod ma nowego władcę, Króla-na-Wieży, Trinovantesa. Wielu mieszkańców straciło życię, odeszli ci najlepsi... Wśród pustych, osamotnionych, cichych uliczek raz po raz wybrzmiewa tylko echo minionych wydarzeń. A oto jedno z nich, mrożąca krew w żyłach opowieść Kawki, historia o tym, jak zeszła w śliską otchłań Więzienia... i powróciła. Opowieść dostępna w PDFie: Więzienie by Kawka. * * * Przeprowadzenie by Porcelanowe Serce Najnowsza opowieść niesamowita z Lublina Pod, wprowadzi nas w nastrój niezwykły nawet dla mieszkańców Miasta Cieni. Jedna z najdziwniejszych istot w tym opuszczonym przez słońce świecie - Charonita Porcelanowe Serce, podzieli się z nami intymnym sekretem. Tajemnicą przeprowadzeń... Opowieść dostępna w PDFie: Przeprowadzenie by Porcelanowe Serce. * * * ![]() Ból. Ból jest dobry dla duszy - Szmalcownik wyszeptał do ucha Ochrańskiego rekruta, poczym mocnym kopniakiem posłał go w otchłań. Numer 7, 300 metrów liny. Garbaty skryba w czapce pilotce notował pośpiesznie jego słowa w wielkim notesie o pożółkłych kartkach. Między nimi 4 parobków uwijało się obracając wielki wał korbowy i wypuszczając linę w czarną jak smoła pustkę, w której przed chwilą znikną ich młody kolega. Szmalcownik przez chwilę zatrzymał wzrok na konającym obok numerze 5, którego ciało poszarpały jakieś gigantyczne kły lub szpony. Kto by pomyślał, że coś tam jest, w pustce. Powiedział pod nosem poprawiając okulary. Po dłuższej chwili trajkoczący wał zatrzymał się, napinając linę, która cała zniknęła w mroku. Dobra, zwijamy! Zimmer, notuj, za tydzień przy kolejnej próbie należy użyć liny kilometrowej, musimy mieć pewność! 4 mężczyzn uwijało się jak w ukropie pod surowym okiem Szmalcownika. Rewolwery w kaburach przy jego pasie były jak zwykle odbezpieczone i wiedzieli, że nigdy nie ostrzega, zanim ich użyje. Numer 7 wrócił do Lublina Pod w złym stanie. Ubranie wilgotne od jakiejś cieczy, o silnym, piekącym zapachu i szkielet, który zgubił całkowicie tkanki, w które jeszcze 5 minut temu był obleczony. Nie dotykać tego! Rozkazał szmalcownik i potarł się po zmarszczonym czole. Za tydzień będzie potrzebował sporo więcej ludzi i sprzętu. Nicość, pustka, czy, jak kto woli, otchłań zadziwiała go coraz bardziej. Tego samego dnia skryba Zimmer instruował nowego rekruta, czym jest Pustka: Towarzyszu! Za tydzień czeka Was wielka chwila, zaznacie chwały odkrywcy, w imię potęgi Ochrany! Na bagnistym pastwisku, tam, gdzie w Lublinie Nad znajduje się cmentarz i ulica Lipowa prowadzimy badania, dość osobliwej natury. Znajduje się tam zaciszne miejsce, nasz przyczółek, z którego możemy badać Otchłań. Ty będziesz ją badał! Bądź z siebie dumny, albowiem zostaniesz mianowany przez samego Szmalcownika Inżynierem Próżni i otrzymasz inne gratyfikacje, nawet carski medal, jeśli się postarasz! Czym jest pustka, pytasz się? Cóż, przekonasz się na własnej skórze! Hehe. Mogę powiedzieć Ci tyle, jest czarna i gęsta w dotyku stawia opór jak wata, można w nią dać krok nie więcej, następnie grunt się kończy i lecisz w dół. Co w dole, tego nie wiemy. Aha, i nie próbuj brać wdechu, jak już w nią wejdziesz - źle to się zawsze kończy. Dobra, a teraz przejdźmy do nauki obsługi sprzętu, widzisz, jeśli zostaniesz inżynierem próżni, może pozwolą Ci założyć śmigło i butle tlenowe, może, ale najpierw musisz poznać podstawy(...) * * * * * * ![]() Esensja Lublina Pod by Spaślak Nierzadko myślimy, że to co nazywane jest rdzeniem danej osoby pozostaje niezmienne aż do śmierci. W ciągu przesyconych przemocą lat w mieście Niżej odnalazłem prostą i suchą prawdę, która mówi, iż coś tak ulotnego jak esensja mentalna nie istnieje. Istota trwała zwyczajnie nie posiada racji bytu jeśli poddać ją odpowiedniej obróbce termiczno-psychicznej. Rozpoczynając ten proces należy pierwej upatrzyć sobie niszę posiadającą interesujących nas reprezentantów. Na tę część miasta, która żywi się z owoców nocy, mamy jedno określenie - klasa. Zbiór ludzki zawierający jednostki na tyle różne, by można je było związać kodeksami, prawem czy tradycją. Każda z trwających tutaj organizacji wykształciła inne techniki wiązania dusz ze sobą. Legioniści robią to mieszaniną strachu i honoru, a Sumati używa wiary i czegoś co jest mi obojętne tak długo dopóki nie robi krzywdy zbyt wielu podległym mi ludziom. Jednak to carski dwór stworzył wykorzystywany z lubością arsenał narzędzi łamiących człowieka słabego tak samo dobrze jak rzeźbiący osoby silne. Powyższe nabiera jednak znaczenia praktycznego dopiero gdy przechodzi się obok jednego z gabinetów, nad drzwiami którego wisi credo: "Sprowadzamy do poziomu". * * * Nie było łatwo, koleś. Nigdy nie jest, kurwa, łatwo. Szczególnie tutaj. To miejsce jest... Hy. Trudno nawet powiedzieć, jakie jest to miejsce. Jest inne, przede wszystkim. Nie pytaj, czy lepsze, czy gorsze. Jest tak kurewsko inne, jak się tylko da. ![]() Nie było łatwo, mówię. Jak tu trafiasz, jesteś nikim. Nikim, rozumiesz? En i ka i em, koleś. Nikogo nie znasz - jesteś nikim. Nie wiesz, gdzie iść - jesteś nikim. Byle handlara na Rynku rucha Cię bez mydła, wciskając Ci kawałek drucika za całkiem znośne portki - jesteś nikim. Pytasz o drogę - jesteś nikim. Tu się żyje inaczej. Tu musisz być zdecydowany. Idziesz prosto, chociaż chuj wie, gdzie droga prowadzi. Jak ktoś przyuważy, że łypiesz na prawo i lewo, bo nie wiesz, gdzie iść, od razu wiedzą, kim jesteś - jesteś nikim. A jak już wiedzą, że jesteś nikim... o, stary. Wtedy to masz naprawdę przejebane. Być nikim w tym miejscu to tak, jakby stanąć na środku ruchliwej uliczki z przyczepioną na klacie karteczką 'kopnij mnie'. Jak jesteś nikim, każdy może Cię opluć, uderzyć, obrzucić błotem. Że niby ktoś się ulituje i pomoże? No nie bądź śmieszny, koleś. Jesteś przecież nikim, kto miałby Ci pomóc? No ale dobra, nie oszukujmy się. Nie stajesz się 'kimś' na dzień dobry. Zaczynasz jako nikt, to jasne. Ale to tylko twoja sprawa, jak dalej poleci. Możesz zostać asekurancikiem. Koleżką ze szczurzymi oczkami, który chowa się po kątach i łypie. Kumasz? Cały dzień siedzi i łypie, bo jest ciotą, która nie potrafiła sobie poradzić. Wie, że jak wylezie, od razu się na nim poznają - załapią, że jest nikim, który udaje ktosia. Ale nie, nie z nimi takie numery. Wyłapią szwindel nochalami z odległości jebanego metra. Nad zwykli mówić, że 'uczciwością i pracą ludzie się bogacą'. Chuja prawda, koleś, tyle Ci powiem. Tutaj to nie przejdzie. Pracy jest od zajebania, to fakt. Z tym, że niekoniecznie uczciwej, łapiesz? Nie możesz zostać, kurwa, strażakiem. Tu się nie gasi, tu się podpala. Nie możesz zostać nauczycielem . tu się nie uczy innych, tylko żyje na własny rachunek. Nie możesz nawet jebanym śmieciarzem zostać - syf i brud był, jest i będzie, a do tego nikt nic nie wyrzuca, nie tutaj. Nie znasz dnia ani godziny, kiedy półmetrowy kawałek brudnego sznurka może uratować Ci życie. Co można zrobić ze sznurkiem? O, koleś. Możesz nim związać buta, jak się rozpierdoli. Możesz go wcisnąć komuś na Rynku za michę żarcia, błękitne szkiełko albo najlepszy towar - informację. Wszystko zależy od tego, jak umiesz sobie dać radę. No i wiesz - jak jesteś nikim, zawsze się możesz na tym kawałku sznurka wziąć i powiesić. Wtedy wszystkie Twoje problemy znikają, nie? Jak magia, kurwa, jak jebaną ręką odjął. W sumie, jak jesteś nikim, to po prawdzie chyba najlepsze rozwiązanie. Tutaj musisz być cwaniakiem. Radzić sobie. Jak im na początku nie dasz poznać, że nie jesteś nikim i że coś z ciebie będzie, przejebane. Na zawsze zostanie Ci etykietka, pies z kulawą nogą się Tobą nie zainteresuje. Patent polega na tym, żeby Cię zauważyli. Od tej strony, oczywiście, którą chcesz im pokazać. Podpatrujesz, co robią inni. Wybierasz, co Ci z tego pasuje. Zaczynasz to robić samemu. Nie ma, że 'się uczysz' robić. Robisz od razu z miną kolesia, który w tym temacie zęby zjadł. No i do tego musisz pamiętać o najważniejszym - robisz tak, żeby odpowiedni ludzie zauważyli. Zauważą raz, oleją. Zauważą drugi, łypną z daleka. Po piątym razie zaczną wypytywać. Po dwudziestym... jak się uda, koleś, po dwudziestym to już Ty będziesz tym, o którym inni marzą, żeby coś zauważył. Nie jest łatwo, pamiętaj. Możesz być nikim i w końcu zdechnąć w pizdu za rogiem. Nikogo to nie obchodzi. Możesz pójść drogą cwaniaków i trzymać się ponad powierzchnią. Zasady są proste, koleś. Z nami popierdalasz, albo wypierdalasz. * * * W całym Mieście miało zgasnąć światło. O problemach energetycznych w tym dniu poinformowano w telewizji 30 minut temu. W telewizji starszy jegomość każący mówić do siebie "profesorze" ogłosił fakt ten z powagą godną ponownego wprowadzenia stanu wojennego. Patrząc teraz w głąb hali jednego z większych Lubelskich supermarketów, porównanie nie jest takie bez sensu. Każdy obywatel Lublina w te pędy pognał do sklepu zrobić zapasy, więc po całym sklepie większymi bądź mniejszymi grupkami przechadzali ludzie w każdym wieku. Zwykle obraz taki jak ten przypomniał film G. Romero- "Noc Żywych trupów" ponieważ klienci snuli się przede mną jak zamienieni w zombie. Tym razem było inaczej - każdy wchodził i szybko kupował potrzebny towar. Największym powodzeniem cieszyło się stoisko z bateriami i latarkami. Choć sklep miał dość duży zapas, kiedy stanąłem w kolejce do wyjścia ze sklepu, półki świeciły już pustkami. I choć wszystkie cztery kasy były czynne kolejki kończyły się daleko w głębi sklepu. Szczęśliwie przyszedłem tu wcześniej niż planowałem toteż na 20 minut przed ogólnym wyłączeniem prądu od kasy dzieliły mnie już tylko trzy osoby. ![]() Wszystkiemu winny był wybuch na Słońcu. Choć początkowo naukowcy nie byli pewni jak będzie silny, teraz zgodnie twierdzili, że jest to wyjątkowo wielki wyrzut plazmy. Powstający na koronie Słońca CME wyrzucił w kierunku ziemi promień zjonizowanych elektronów i protonów. Podobno, chociaż czytałem o tym tylko z jednego źródła, Wybuch Słoneczny tego kalibru nie zdarzył się jak dotąd jeszcze nigdy. Było wiele mniejszych o których wiedziano jak działały na ziemską atmosferę. Oprócz przepięknej Aurora Borealis, tak niespotykanej na tych szerokościach geograficznych, CME miał nam zafundować bardzo zmienne zachowanie pola magnetycznego ziemi. Ten powód wystarczył by zamknąć i wyłączyć wszystkie elektrownie. Straty spowodowane takim wyłączeniem są niczym w porównaniu do tych jakie mogłyby powstać w wyniku zakłóceń w wielkich transformatorach elektrowni. Pogrążony w myślach nie zauważyłem, że stoję już przy kasie. 5 opakowań wielkich baterii, latarka, duże opakowanie świeczek. Wystarczy na tę noc. Rząd upewniał obywateli z przerwa będzie tylko 12 godzinna. Tyle wystarczy żeby naukowcy pewnie stwierdzili ze bezpieczeństwo minęło. A skoro Rząd mówi, że tylko 12 godzin to ja poproszę jeszcze 3 opakowania baterii oraz jeszcze jedno opakowanie świeczek. Na zewnątrz panowała atmosfera festynu. Ludzie porzucili samochody i powoli chodzili ulicami nosząc aparaty fotograficzne. Co chwila spoglądając w niebo zastanawiali się, jak ja i wszyscy pozostali, co nas czeka tej nocy. Chociaż CME nie jest groźne dla ludzi to nigdy nie zdarzyło się przecież w skali tak dużej. Nie chciałem ryzykować. Nędzna ochrona z betonu jest lepsza niż żadna ochrona. Spacerkiem dotarłem do domu. Jeszcze raz spojrzałem w gwieździste, październikowe niebo. Nieodgadnione są wyroki zapadające tam, na górze. Planowanie wszechświata. Gdzieś tam kosmiczne siły grają w kosmiczne szachy. Szkoda tylko, że z racji skali nie zważają na nas, traktują pchły iście po pchlemu. Nijako. ![]() Spojrzałem na zegarek. 21.45. Za pięć minut ma się rozegrać spektakl, w którym wszystko jest znane, prócz scenariusza. Stojąc teraz na wzniesieniu przy którym znajdował się mój blok widzę doskonale jak kolejne dzielnice ogarnia mrok. To elektrownia wyłącza pstryczki, jeden po drugim. Lublin w mroku wygląda - to zabawne - o wiele przyjaźniej. Jego ciemne kształty przypominały włochatą masę pogrążoną w ciepłym śnie. Kiedy zgasły już wszystkie światła, wciągnąłem w płuca jeszcze jeden wielki wdech świeżego powietrza i skierowałem się do klatki. Wiem doskonale, że gdyby nie rada osiedla, która dwa miesiące temu przegłosowała projekt zmiany zamków w klatkach na elektroniczne wszystko wyglądałoby inaczej. Doszedłem do klatki, a wyświetlacz na którym zazwyczaj paliły się krwistą czerwienią trzy poziome kreski czekając tylko, aż wpisze kod dostępu do bloku był ciemny. Prąd, a raczej jego brak, zaplanował mi wieczór, nie pytając o zadnie. Dziękuje Ci, rado osiedla. Zrezygnowany odwróciłem się do ciemnego teraz horyzontu. Uderzyło mnie jeszcze raz to, że w myślach widzę jak ciemny niczym smoła Lublin wyciąga po mnie swoje mroczne macki. A ja chętnie poddaję się i nawet wtedy kiedy czarne i puszyste oplatają mi twarz, usta, nos śmieję się na tyle na ile pozwala mi wciskający się do gardła zamsz. Otrząsnąłem się z zamyślenia załadowałem do dużej latarki dwie baterie. Włączyłem ją i skierowałem na swój ręczny zegarek, w sam raz by zobaczyć jak 21.49 zmienia się w 21.50. Nadszedł wybuch, który wstrząsnął Lublinem Nad. c.d.n. * * * Kraina Cieni nabiera rumieńców z każdą chwilą. choć adekwatniej byłoby powiedzieć, że przybiera wilgotny, nieco trupi odcień. Od dnia kiedy na naszej stronie zapadła ciemność aktualizacji oczekiwać możecie często, czasami codziennie, czasami co jeden, dwa dni. Materiałów mamy dużo i wiele jeszcze Wam do opowiedzenia. Tymczasem jest to dobra chwila aby utrwalić fragmenty Waszej pracy, Waszych minidziełek sztuki, opowiadań, które potrafią wzruszyć, rozśmieszyć, wyrwać z butów. A oto zbiór cytatów, pochodzących wprost z Waszych listów: ![]()
Mamy nadzieję, że udało nam się Was zaintrygować. Czekamy na Wasze komentarze i opinie w znanym Wam już miejscu. * * * Pytasz mnie jak to jest tam, po drugiej stronie? Jak wygląda świat widziany wyłącznie w mdłym świetle latarni, oświetlony zimną, niebieską poświatą księżyca? Jak to jest, żyć pogrążonym w ciągłej ciemności? Jesteśmy jak ćmy, kochające się w płomieniu. Tęsknota za światłem rozrywa nasze dusze, tnie na kawałki nasze serca. Śnimy o tym, jak powracamy na powierzchnię rzeczywistości, jak budzimy się na nowo do życia. ![]() Żadne z nas tam nie wróci. Tak naprawdę wszyscy w głębi ducha o tym wiemy, nikt jednak nie chce powiedzieć tego głośno. Nikt nie chce nawet o tym pomyśleć. Oszukujemy sami siebie marząc o cieple słońca na twarzy, o trawie kołysanej wiatrem. Nikt, kto raz przekroczył próg i zszedł do Miasta Pod, nie wróci do światła. Zasłużyliśmy na to. Każdy z nas. Rozejrzyj się tylko - wśród nas nie znajdziesz takiego, który nie splamiłby swojej karmy. Miasto Cieni to nasze Piekło - ale Miasto Cieni to też nasze Niebo. Dokąd miałabym pójść, jeśli Miasto wypuściłoby mnie ze swych zazdrosnych objęć? Myślisz, że ktokolwiek z nas mógłby przekroczyć próg szaleństwa w drodze powrotnej? Któż powitałby Cię po drugiej stronie? Miasto zmieniło nas. Nie, nie uformowało. Od zawsze byliśmy tacy, jacy jesteśmy: dumni, okrutni, zapalczywi. Miasto wyostrzyło tylko w nas to, co tkwiło w nas od zawsze. Przeszliśmy na drugą stronę, bo jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Ono nie przyzywa byle kogo. Starannie dobiera sobie ofiary. Potrafi latami, jak pająk tkający sieć, czekać na efekt łowów. Jest cierpliwe, bo i tak wie, że w końcu każdy z nas musiał będzie upaść. Kiedyś czeka to i Ciebie, wiem to, wyczuwam. Widzę to w Twoich oczach. A wtedy ono jako jedyne nie odwróci się z odrazą i nienawiścią, ale otworzy przed Tobą swe ramiona, jakby czekało na Ciebie od zawsze. A kiedy już dołączysz do nas, staniesz najpierw pośród ciężkiego i słodkiego zapachu lilii i róż w ogrodzie poza czasem. Strzegący Ogrodu milcząc gestem każe Ci iść za sobą. Będziecie szli, a niewinne konwalie będę skłaniały przed Tobą pokornie swe główki, lubieżne bugenwille miłośnie muskać będą Twe włosy. Nagle pośrodku ogrodu dostrzeżesz drzwi. Strzegący Ogrodu podejdzie do nich i otworzy je przed Tobą Po drugiej stronie nie dostrzeżesz żadnej różnicy: tam też kołysać się będą na wietrze białe orchidee i dumne purpurowe piwonie. Gestem zaprosi Cię do przestąpienia progu. Uczynisz krok i... Księżyc odbija się w czarnych bezdennych kałużach i lśni błękitnie na mokrym bruku wąskich uliczek. Czy to złudzenie, czy latarnie są gazowe? Minie Cię uprzejmy gentleman uchylający kapelusza, potrąci przechodzący wściekły niedogolony mężczyzna w ciężkich butach i skórzanym płaszczu, kurczowo trzymający w dłoni pistolet. Zlustruje Cię z szyderczym uśmiechem kobieta o szpilkach zbyt wysokich, a spódniczce zbyt krótkiej, by jej rola na ulicy Miasta mogła budzić jakiekolwiek wątpliwości. Poczujesz na sobie wzrok dziewczynki przytulającej do siebie lalkę o porcelanowej buzi. Oczy małej są jak oczy smutnej, starej kobiety. Sympatycznie wyglądający chłopak w powyciąganym swetrze poprosi Cię o drobne, a obdarowany groszem uśmiechnie się dziwnie i trącając struny gitary zaśpiewa piosenkę, o której nawet nie wiesz, że stanie się dla Ciebie proroctwem: It was many years ago that I became what I am I was trapped in this life like an innocent lamb Now I can never show my face at noon And you'll only see me walking by the light of the moon... Jesteś w domu, przyjacielu. Długo kazałeś Miastu czekać na siebie, ale oto jesteś. Już zawsze pozostaniemy razem. * * * Opowiadanie z Lublina Nad by Fallar ![]() Zimne październikowe popołudnia zdarzają się coraz częściej. Jego zgrabiałe od mrozu palce przy zetknięciu z twardszymi niż zwykle strunami gitary słały do mózgu sygnały tępego bólu, ale to niewielka cena za godziny przyjemności. Wiedział, że prawie na pewno wyglądał komicznie siedząc w bramie na lodowatej ziemi, okutany w dwie kurtki. Dobrze, że pomyślał zawczasu i od zwykłych rękawiczek odciął palce. Cieplej... ale nadal lodowato. Widzi jak ludzie spoglądają na niego, dziwnie, z politowaniem. Siądźcie ze mną cwaniaki, zobaczycie jak to jest! Jak na zawołanie z szarego tłumu wyłonił się na oko trzydziestolatek, ubrany w bardzo drogi płaszcz z czarnego materiału, na kołnierz płaszcza niedbale zarzucił szarą chustę wyglądająca na jedwabną. Na nogach elegancika, tak go teraz nazywał, buty z lakierowanej skórki, bynajmniej nie sztucznej. Uśmiechnął się do siebie na absurdalną myśl o tym, że ktoś taki siada obok niego i zaczyna śpiewać Dżem... Elegancik szedł szybkim krokiem błyskawicznie pokonując dystans dzielący go od ratusza do przejścia dla pieszych, na które wszedł nawet się nie zatrzymując. Cham, życie mu nie miłe? Kierowca starego jak świat dużego fiata zapiszczał oponami zatrzymując się centymetry od Elegancika. Ten, nie zatrzymując się, odwrócił twarz w lewo kierując do czerwonego jak burak właściciela fiata nieme polskie pozdrowienie. W prawym uchu, teraz widział wyraźnie, Elegancik miał słuchawkę bluetooth. Wszystko jasne. Kierowca zacisnął tylko ręce na kierownicy i gdy tylko mógł wyrwał samochód z piskiem opon z przejścia. Gitarzysta odprowadził wóz wzrokiem aż ten zniknął za budynkiem, w dole ulicy. W tym czasie nasz bohater już zdążył wejść na chodnik, podejść parę kroków i zatrzymać się tuż obok sklepu z artykułami dziecięcymi. Widać było nieregularne obłoczki pary wydobywające się z jego ust. I choć stał tyłem do bramy, wiadomo było że z kimś gada. Eh... Czas coś zagrać, pomyślał młodzik i złapał pierwszy chwyt jedynej piosenki, jaką umiał. Wehikuł czasu. Zawsze ona. Tak makabrycznie pasowała do tego co robił. Czekam na Ciebie, Panie Elegancik, myślał gdy zgrabiałe od mrozu palce uderzały o struny jak zeschłe gałęzie czasem uderzają o pręty metalowych ogrodzeń. ![]() Elegancik skończył rozmawiać pod koniec pierwszej zwrotki, zwrócił się w kierunku bramy i ociągając się ruszył w jej kierunku. Na jego czerwonej od zimna twarzy nie było ani milimetra zarostu czy blizn, ni też nawet znamion czy pieprzyków. Jaki z Ciebie przystojny chłopczyk, pomyślał gitarzysta i zamiast zacząć drugą zwrotkę odczekał chwile i bardzo głośno powiedział: - Wrzuć Pan coś! - Elegancik spojrzał na młodzieńca, potem za siebie upewniając się czy to aby do niego i znów na gitarzystę. - Nie, Nie... Śpieszę się - Elegancik rzucił troszkę niespokojnie. To dziwne, że ludzie mówią zawsze to samo, tak jakby 500 metrów wcześniej stała tabliczka "Co powiedzieć, kiedy gitarzysta w bramie zaczepi właśnie Ciebie". Punkt pierwszy: nie, śpieszę się. Punkt drugi - nie, nie mam drobnych. Punkt trzeci - nie odzywaj się wcale. Ludzie myślą, że brak czasu tłumaczy to, że nie pomogą komuś kto pomocy oczekuje. Tak jakby wyłuskanie i wrzucenie drobnych zając miało 15 minut, a drobnych musiało być co najmniej 10 zł. Te wymówki denerwują już po pierwszym dniu... A to nie był jego pierwszy dzień w bramie. Więc nie dawał za wygraną. - Ale panie, toż cokolwiek! - Nie przestawał grać. Grał na gitarze jednocześnie grając przed Elegancikiem biednego studenta. Bo kogo obchodzi prawda? Kogo obchodzi to, że pani która sprzedaje kwiatki zaraz przed bramą jest, być może, właścicielką największej sieci szklarni w Lublinie? - Nie, naprawdę nie mam drobnych... - Powiedział szybko Elegancik i odwrócił się aby odejść. A raczej spieprzyć. - Grosik, PROSZĘ! - Gitarzysta bardzo chciał go mieć. Bardzo. Elegancik zatrzymał się, odwrócił i z kieszeni swojego drogiego płaszcza wyjął dłoń w skórzanych rękawiczkach. Burżuj. Zdjął prawą i zaczął macać się w poszukiwaniu portfela kiedy zabrzmiała głośno piosnka Feel'a. Anioła Głos dobiegał z kieszeni Elegancika. Widocznie był to telefon bez znaczenia, ponieważ Elegant wyjął skórzany portfel, a jakżeby inaczej, z tylnej kieszeni, a z niego z kolei dwuzłotówkę. - Masz i szczęścia życzę - To mówiąc wrzucił monetę do pokrowca na gitarę ustawionego pomiędzy nimi. - Już mi dopisało - Powiedział uśmiechnięty gitarzysta tak by odchodzący Elegancik tego nie dosłyszał, wciąż grając Wehikuł Czasu. Ach, piękne to życie. Elegancik pójdzie teraz pewnie na jakieś spotkanie, później pewnie przeleci jakąś sekretarkę, później może wróci do domu, może nawet do żony. Ale jedno jest pewne. Na pewno nie uśnie dzisiaj. Na pewno dane mu będzie zobaczyć coś czego jeszcze nie widział. Tak mój drogi. Witaj w Lublinie Pod. * * * ![]() Nadszedł w końcu dzień, w którym sięgnęłam po komplet stworzonych przez Was opowieści z Lublina Nad. Towarzyszyła mi butelka Kadarki, kilka świeczek i akustyczna Anatema, ale nawet bez nich już po pierwszych zdaniach zapadłabym miękko w odmalowane w Waszych głowach miasto. Co sprawiło, że postanowiłam zdradzić trochę tajemnic? To, że Wasze opowieści warte są tego, aby czytał je ktoś więcej niż tylko jeden marny Org. Z każdego opowiadania wydarłam więc jeden cytat, aby pokazać Wam co w duszy gra Waszym przyszłym LARPowym towarzyszom. Anonimowo i enigmatycznie, oczywiście. :-)
Zapraszamy do rozmowy o Waszych opowieściach z Lublina Nad na forum LARPa. * * * ![]() Nigdziebądź (Neverwhere) - powieść Neila Gaimana i serial TV na jej podstawie. Oba znakomite! Opowieść o Richardzie Mayhew, toposowym Brytyjczyku, który dnia pewnego znajduje na zalanej deszczem wieczornej ulicy Londynu ranną, nieprzytomną dziewczynę. Wydarzenie to uruchamia lawinę, której Richard nie może już zatrzymać. Dziwnym zrządzeniem losu, wbrew swojej woli trafia do krainy zwanej Londynem Pod, mrocznego świata kanałów i tuneli, w których najcenniejszą walutą jest przysługa, szczury są władcami podziemi a jeszcze niżej rozciągają się przerażające przestrzenie po których grasuje Bestia... Serdecznie polecamy! Do dyspozycji! ![]() Bardzo Dziki Zachód (Wild Wild West) - specjalny agent rządowy James West, wyjątkowo czarujący i sprytny oraz towarzyszący mu agent Artemus Gordon, mistrz kamuflażu i specjalista od gadżetów wszelkich rodzajów, wyruszają razem w pościg za diabolicznym dr Arlissem Loveless. Loveless planuje zamach na życie prezydenta Stanów Zjednoczonych, do czego zamierza także wykorzystać swoją ogromną, chodzącą broń zwaną Tarantulą. Sympatyczna, bardzo kolorowa komedia ze scenografią i kostiumami utrzymanymi w konwencji steampunk. Polecam choćby po to aby nacieszyć oczy. Do dyspozycji! ![]() Miasto Zaginionych Dzieci (City of the Lost Children) - wyjątkowy, steampunkowy, surrealistyczny film Jean-Pierre Jeuneta, którego akcja dzieje się w świecie odległej przyszłości. Starzejący się szalony naukowiec żyjący na industrialnej wyspie pośrodku morza nie potrafi śnić, porywa więc dzieci aby za pomocą dziwacznej maszynerii przeniknąć do ich umysłów i kraść ich sny. Na ratunek wyrusza infantylny cyrkowy siłacz i złodziejka z dziecięcego gangu. Dziwna wizja, piękna, pełna steampunkowego przepychu, ale bardzo niepokojąca. Polecamy wszystkim! Do dyspozycji! ![]() Zoetrope - dziwaczny, wynaturzony, bardzo mroczny, około 20-minutowy steampunkowy film, będący luźną ekranizacją Kolonii Karnej Franza Kafki, z muzyką słynnego industrialno-ambientowego projektu Lustmord. Fabuła przedstawia horror człowieka więzionego za bezimienne przestępstwo, poddawanego potwornym torturom i eksperymentom w dziwnym miejscu wypełnionym ekscentryczną maszynerią, przez oszalałego naukowca - oprawcę. Ciężki klimat, ale dzieło wyjątkowe! Do dyspozycji! ![]() Liga Niezwykłych Gentlemenów (The League of Extraordinary Gentlemen) - doskonały i kolorowy, lekki film przygodowy, łączący w sobie wątki z wielu znanych powieści, min. z 20.000 Mil Podmorskiej Żeglugi, Allain Quotermain i Świątynia Salomona, Niewidzialny Człowiek, Dr Jackyll i Mr. Hyde i innych. Świat stoi przed wielkim zagrożeniem mogącym zniszczyć polityczne i militarne podstawy jego fukncjonowania. Na ratunek wyrusza grupa śmiałków, żywcem wyjętych z najsłynniejszych powieści XIX i XX wieku, aby odbyć brawurową podróż cudownym Nautiliusem i powstrzymać zło. Do dyspozycji! ![]() Iluzjonista (The Illusionist) - przepiękny film o magii, technice, mocy rozumu i o wielkiej miłości. Fabularnie - intelektualny pojedynek pomiędzy mistrzem iluzji Eisenheimem a mistrzem dedukcji i rozumu inspektorem policji. Baśniowy film, w którym fikcja miesza się z rzeczywistością a widzowie do samego końca niemal nie są świadomi pełni zamysłu dziejącego się przed ich własnymi oczyma. Piękny, scenograficznie i kostiumowo zapierający dech w piersiach film, pełen doskonałych ujęć no i oczywiście barwna rola Edwarda Nortona, mego ulubionego aktora ever. :-) Do dyspozycji! ![]() Kult RPG - rzeczywistość jest kłamstwem. Za zasłoną iluzji istnieje inny świat, świat tak potworny, że umysł człowieka mógłby nie wytrzymać konfrontacji. Człowiek kiedyś był bogiem, ale popełnił błąd. Demiurg zamknął go więc z magicznej bańce naszej rzeczywistości tak, że nie jest on nawet świadom drugiej, prawdziwe płaszczyzny. Z czasem jednak tworzywo iluzji pęka a do świata rzeczywistego przeciekać zaczyna mroczna, przerażająca prawda... ![]() Szybcy i martwi (The Quick and the Dead) - doskonały western ze świetną obsadą (min. Sharon Stone, Gene Hackman, Leo DiCaprio). Do corocznego konkursu rewolwerowego, w którym najwyższą nagrodę pieniężną wygra ten kto przeżyje, staje, obok trzech strzelców wyborowych, piękna i śmiertelnie niebezpieczna kobieta. Więcej nie zdradzę, aby nie psuć wam zabawy, wiedzcie jednak, że film jest naprawdę doskonały a Sharon Stone oszałamiająca w roli twardej, zimnej i po mistrzowsku władającej bronią vendetty. Film dynamiczny, postaci barwne, zaskakujące zwroty akcji. ![]() Alicja w Krainie Czarów i Alicja po Drugiej Stronie Lustra - znakomite opowieści Levisa Carolla, nie tylko dla dzieci. Mała Alicja przekracza granice rzeczywistości w której się narodziła i dostaje się do dziwacznej krainy rządzonej przez tajemnicze i całkiem niezrozumiałe prawidła. Powieść inicjacyjna, surrealistyczna historia o dojrzewaniu zachowująca absurdalną logikę snu, pełna aluzji satyrycznych, parodii, kontekstów ligwistycznych a ponoć także odniesień matematycznych. Kultowa pozycja dla młodzieży i dorosłych. ![]() Koralina - minipowieść Neila Gaimana. Koralina, niby Alicja odkrywa w wiktoriańskim domu drzwi które pozornie donikąd nie prowadzą i przez które przechodzi do równoległej rzeczywistości, mrocznej, dziwacznej, chorej. Poznaje w niej swą alternatywną matkę o oczach z guzików, uczy się nowych prawideł, granic zepsutego świata zza lustra, w końcu staje do walki z wrogą rzeczywistością i podejmuje heroiczną próbę powrotu do domu. Klimatyczna i dość straszna opowieść, napisana prostym, zdawałoby się infantylnym językiem, stylizowanym na język małej dziewczynki. Mówią o niej czasem "nowa Alicja". Do dyspozycji! ![]() Abney Park - zespół muzyczny tworzący w klimacie steampunk. Wydali kilka mało popularnych płyt, min. From Dreams or Angels, A Day of Tragedy, Lost Adventure. Muzykę mają lekką, choć niepokojącą. To połączenie rocka alternatywnego, melancholijnej progresji i muzyki etnicznej wykonywanej na skrzypcach, bębnach, etc. Na koncertach - warto zobaczyć - występują w niesamowitych strojach, grają na przerobionych w stylu steampunk instrumentach. W dodatku mają powalającą stronę internetową. Do dyspozycji! ![]() Sandman - seria wyjątkowych komiksów Neila Gaimana, zabiera nas do krain rządzonych przez enigmatycznego Morfeusza. Wraz z szóstką swojego rodzeństwa ustanawiają oni prawidła tego świata. Oniryczne wizje, senne obrazy, mroczne ciężkie a niekiedy smutne przygody wielu bohaterów, gdyż opowieść ta nie tylko o Sandmanie, ale przede wszystkim o ludziach którzy śnią, marzą, czekają, wierzą, odzyskują i tracą nadzieję a wszystko to dzięki snom. Wielopłaszczyznowa historia. Polecamy czytanie w ciszy, przy świecach i dobrym winie. Lektura dla wrażliwych. Co ciekawe także dla tych którzy na co dzień nie czytają komiksów. ![]() Titus - twórcza steampunkowa ekranizacja Titusa Andronicusa Shakespearea. Streszczać nie będę, rzeknę tylko że zbrodniczy Saturnin w białym Rolls Royce, w mundurze stylizowanym na okres Civil War, Chiron i Demetriusz w skórzanych obcisłych ciuchach przy bilardzie, tańczący techno i grający w old schoolowe gry na automatach pośród industrialnych brudnych, fabrycznych przestrzeni, Lawinia z uciętym językiem i dłońmi objawiająca się w jednej z najbardziej mrocznych i poetyckich za razem scen w historii kina i powalający Antony Hopkins w roli samego Andronicusa, rzucają na kolana przed tą mało znaną, wybitną, ponadprzeciętną, olśniewającą ekranizacją. Do dyspozycji! * * *
* * *
* * * ![]() Być może nazwa pod jaką figuruje ten dział będzie trochę myląca, sugeruje bowiem, że znajdą się tutaj wieści ze świata Lublina Pod. Tak też będzie, ale nie tylko. Zanim bowiem pojawią się one na łamach Plotek i legend, miejsce to stanie się kompendium wiedzy o świecie w jakim będziemy grać pewnej listopadowej nocy. Postaramy się przedstawić Wam tutaj nasze inspiracje, licząc na to, że zechcecie za naszym pośrednictwem poznać je bliżej. Omówimy tutaj filmy, książki i inne wytwory kultury, które pomogą wprowadzić was w klimat przyszłej gry. Pojawią się tu także linki do stron "w klimacie", odnośniki do forum internetowych gdzie dyskutować będziemy o różnych aspektach Gangów Starego Lublina i wiele innych, barwnych informacji. Postaramy się także zaoferować wam "pożyczkę" naszych własnych zbiorów. Jeśli jeden z omówionych przez nas utworów literackich czy produkcji filmowych specjalnie wam się spodoba, jeśli poczujecie ochotę aby rozszerzyć swą wiedzę na temat świata Gangów, już teraz powoli wprowadzić się w klimat, konwencję i nastrój który nastanie podczas gry, służymy własnymi zbiorami, jesteśmy do dyspozycji. (c)copyright 2008 squirel |
|||||||||